Kuchenny Chaos: Miarki vs. Ja
Przepis mówi: dokładnie, ja robię po swojemu
Plan: śledzić przepis krok po kroku. Rzeczywistość: dramat kuchenny w 3 aktach — mąka wszędzie, jajka wszędzie i zero dumy.
Akt I — "Szczypta" kontra rzeczywistość
Przepis: "szczypta soli". Ja: biorę otwartą dłoń, lecę po całą paczkę. #protip: sól ma teraz imię i nazwisko.
Akt II — "Szklanka" interpretowana artystycznie
Jedna szklanka? W moim wykonaniu to raczej sugestia. Miarki są dla słabych — ja mierzę na oko i serce (oraz telefon, żeby udokumentować porażkę).
Akt III — Finalny efekt: epicki fail czy nowy hit?
Ciasto wygląda jak meteoryt, ale smakuje... no, ciekawie. W społeczności internetowej to już biscotti poziom viral. Udostępniaj, jeśli też robisz kuchnię na freestyle.